UWAGA! Ten serwis uĹźywa cookies i podobnych technologii.

Strona korzysta z plikĂłw cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką PlikĂłw Cookies. MoĹźesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plikĂłw cookies w Twojej przeglądarce. Czytaj więcej…

Zrozumiałem

Aktualności

Zimowa lekcja przyrody z myśliwymi

W piękny zimowy dzień, jakim była środa, 4 lutego, do Szkoły Podstawowej w Lutkówce zaproszono członków Polskiego Związku Łowieckiego z koła myśliwskiego „Jenot”, aby przeprowadzili niekonwencjonalną lekcję obrazującą to, co jest związane z ich pracą społeczną. Okazuje się, że myśliwi, nawet jeśli nie mają broni na ramieniu, a za towarzyszy tylko łagodne myśliwskie psy, robią wrażenie i to, co mówią, jest słuchane z wielkim zainteresowaniem.

– Panowie z koła „Jednot” współpracują z nami od wielu lat i nieomal co roku są organizowane z nimi spotkania. To dzisiejsze ma być czymś wyjątkowym i organizowanym w terenie – powiedział przed spotkaniem dyrektor szkoły Grzegorz Olczak. Na wędrówkę z myśliwymi wybrało się ponad 50 uczniów z klas IV, V i VI. Ich opiekunkami były wychowawczynie: Agnieszka Kwiatkowska, Monika Własiuk i Małgorzata Gołuch, które podobnie jak ich uczniowie, były aktywnymi uczestniczkami tej szczególnej lekcji. Wszyscy obowiązkowo byli ubrani w kamizelki odblaskowe ufundowane szkole przez firmy Betronika i Ergon.

Przed szkolnym budynkiem myśliwi – pomysłodawcy lekcji przyrodniczej: Krzysztof Czarnecki, Julian Prytcki i Grzegorz Czarnecki – wyjaśnili rolę, jaką odgrywa ich związek w ochronie zwierząt dziko żyjących. Na początku panowie poczęstowali zebranych myśliwską kiełbasą z dzika. Tak wzmocniona dziatwa ze swoimi nauczycielami i dyrektorem szkoły udali się do odległego ok. pół kilometra paśnika dla zwierząt. W tym miejscu widać było, że podczas tegorocznej zimy zwierzęta nie są aż tak głodne, gdyż dzień wcześniej dostarczone tutaj pożywienie jeszcze nie do końca zostało zjedzone. Okazało się, że najczęściej z tego paśnika korzystają sarny, zające, bażanty, ale do jadła podchodzą też dziki i borsuki, a bywa, że również jenoty. Takich miejsc, gdzie zimą jest dokarmiana zwierzyna w okręgu łowieckim koła „Jenot”, jest kikadziesiąt. Pan Julian wyjaśniał, że rolą myśliwych jest zadbanie o to, aby zwierzęta w środowisku przyrodniczym były odpowiednio selekcjonowane, co regulują odpowiednie przepisy. Polowania mogą się odbywać tylko w określonych sezonach i przy ścisłym zachowaniu limitu odstrzału.

Z dużym zaciekawieniem spotkały się opowieści pana Krzysztofa, który jest właścicielem kilku psów myśliwskich. Te uczestniczące w spotkaniu były niepozorne, ale za to bardzo skuteczne, np. Sadam jest w stanie buszować w jamie borsuka i lisa, aby je stamtąd wypłoszyć, a potem wstawić na linię strzału swojemu myśliwemu. Mrożące w krew w żyłach była opowieść pana Krzysztofa, kiedy podczas niedawnego polowania spotkał się oko w oko z potężnych dzikiem i tylko dzięki temu, że w ostatniej chwili oddał celny strzał do pędzącego zwierzęcia, wyszedł cało z tej opresji. Dlatego ostrzegał słuchaczy, aby nie ryzykowali spotkania z dzikim zwierzęciem, a już na pewno nie podchodzili do rodziny dzików z małymi warchlakami.

Teraz jest sezon polowania na bażanty, które dosyć szybko się rozmnażają, ale członkowie PZŁ również mają swoje hodowle i wzbogacają tymi ptakami środowisko przyrodnicze.

Kilkukilometrowa wędrówka uczniów nauczycieli i myśliwych trwała około trzech godzin. Zapewne wszyscy zapamiętają na długo tę szczególną lekcję, podczas której dowiedzieli się, że myśliwi są bardzo potrzebni, gdyż inaczej kto inny by regulował środowisko zwierzęce w sposób nieprzemyślany. O kłusownikach prowadzący tę lekcję niewiele mówili, ale pewnie dlatego, że w naszym regionie to zjawisko występuje marginalnie.

Uczniowie i nauczyciele byli mile zaskoczeni, że tak blisko nich jest tyle wspaniałych miejsc, które nawet i zima są niezwykle malownicze. Natomiast gospodarze którzy zabrali na tę wędrówkę, obiecali, że pokażą wiele innych równie niezwykłych zakątków.

Na zakończenie wykonano zdjęcie do szkolnej kroniki i do albumu związku łowieckiego. Natomiast sam finał nie mógł być inny jak ognisko, przy którym można było się ogrzać po wielogodzinnej wędrówce i posilić pyszną kiełbasą. Na pożegnanie wszyscy powtarzali „Darz Bór” – tradycyjne powitanie myśliwych, którzy w ten sposób witają się, żegnają się lub życzą sobie powodzenia .

Tadeusz Sułek

źródło: www.mszczonow.pl